Od początku z tą bluzką było coś nie tak. Zaczęłam ją, o ile dobrze pamiętam, jeszcze w lutym. Skończyłam w czasie przerwy wielkanocnej. Do Krakowa wzięłam ją na początku maja, ale dopiero teraz znalazł się czas na zdjęcia. W każdym razie moje pierwsze wątpliwości zaczęły się po dziesiątym rzędzie robótki. Później wątpliwości tylko narastały. Siostra mówiła: "Skończ. Zobaczysz, będzie dobrze." A ja z wątpliwościami w końcu ją skończyłam. Humor niby lepszy, ale gdy wzięłam ją do Krakowa i przymierzyłam do sukienki (dla której docelowo miała powstać) znów wątpliwości... Stwierdziłam, że pasuje zrobić zdjęcia, żeby tyle godzin pracy nie poszło na marne, a jak znajdę jakiś lepszy schemat to po prostu bluzkę się spruje i zrobi coś innego. Chyba ostatecznie przekonałam się do niej dopiero wczoraj... To dobrze :D
A jak Wy oceniacie efekty mojej pracy ?