Crochet patterns

04 October 2014

Warszawa: Śródmieście Północne

W czwartek nastąpiło coś czego zupełnie się nie spodziewałam. Wszyscy moi najbliżsi znajomi stwierdzili, że wracają do domu na weekend. A już myślałam, że ostatni weekend totalnego luzu spędzę w miłym towarzystwie :) Pozostała wizja opustoszałego akademika. Dosłownie w sekundę wpadłam na genialny pomysł! Dlaczego nie wykorzystać ostatniego luźnego weekendu i nie wybrać się do województwa śląskiego? Od razu pomyślałam o Gliwicach. Ale to tylko 200 tys. miasto. Kilka lat temu w czasie wakacji zwiedzałam nieco większe miasta i zawsze było jeszcze wystarczająco dużo czasu, aby zwiedzić kilka okolicznych miejscowości. Kolejna żółta żarówka zaświeciła się nad głową. Katowice! No to postanowione. Stwierdziłam, że w piątek po zajęciach ułożę sobie  plan zwiedzania.
Pierwszy problem pojawił się z autobusami do Gliwic. Jeden o 5.40, kolejny po 8. Jeden zdecydowanie za wcześnie (jeszcze nie przestawiłam się na moją normalną godzinę pobudki w trakcie roku akademickiego i ciężko wstać przed 6.30), drugi za późno, bo byłabym na miejscu po 10.  Zakładając minimum 4 h na zwiedzanie Gliwic to miałabym mało czasu na Katowice. Mimo, że jest całkiem niezłe połączenie kolejowe. 30 minut to dobry czas. Zmiana planów. Same Katowice. Nieco ponad godzinka jazdy, nie trzeba się później bawić w szukanie dworca PKP. Zaczęłam szukać atrakcji turystycznych i zabytków. Kolejne utrudnienie... Brak planu miasta. Zaznaczanie czegoś na mapce w komputerze, a później drukowanie tego/przerzucanie na komórkę zdecydowanie mnie zniechęciło. W szczególności po tym jak takie ułatwienie zastosowałam na planie Warszawy przy okazji wrześniowej wycieczki. Zrezygnowałam z dzisiejszego wypadu po sprawdzeniu dystansu między Spodkiem, a dzielnicą Nikiszowiec (2 obowiązkowe punkty wizyty w Katowicach). Ponad 7 km. Bez znajomości tras lokalnej komunikacji miejskiej i mając na organizację tylko kilka godzin poddałam się. Albo ujmując to ładniej odłożyłam plany na wiosnę. Poczekam na słońce i zieleń. Dzisiejsza szaro-bura pogoda (zakładając, że w Katowicach panowała podobna) zdecydowanie nie zachęcała do wyjścia z akademika. Mimo to zdecydowałam się na mały spacer po Krakowie. Jednak to nie jest to samo. Kraków znam na wylot, widziałam już prawie wszystko w tym mieście. Na liście miejsc do zobaczenia pozostały już tylko 3 kopce: Wandy, Krakusa i Piłsudskiego. Zwiedzanie nowych miejsc jest zdecydowanie fajniejsze. Jeśli mieszkacie w okolicy Katowic lub Gliwic to proszę o informacje, które miejsca powinnam koniecznie zobaczyć :) 
Tymczasem pozostawiam Was z kolejnymi zdjęciami z Warszawy :)























7 comments:

  1. A ja byłam w Warszawie w tamtym tygodniu i nawet mi przypadła do gustu :) Najbardziej chyba spodobał mi się Wilanów.

    Mała Mi

    ReplyDelete
  2. Hello! Co do Twojej wycieczki to zapraszam do Katowic na wiosnę tak jak pisałaś. Chętnie z Tobą pozwiedzam, chętnie przenocuję. Jako że mieszkam tu już trzeci rok, a byłam tylko w Będzinie, to wypadałoby coś zobaczyć. Umówimy się, obmyślimy szalony plan, popytam znajomych co polecają. Jedna koleżanka jest mistrzem komunikacji miejskiej, a jeden kolega wrzucał kiedyś foty ze śląska, więc też podrzuci pomysł. Pozdrawiam! :) PS. Zdjęcia z Warszawy SUPER, tęsknię za Stolicą ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Super :) i ewentualnie, tak jak gdy kiedyś o tym rozmawiałyśmy, turniej WTA :)

      Delete
  3. Que hermosa ciudad y que divertido ese auto tan colorido !!

    ReplyDelete
  4. Beautiful pictures of a beautiful city !
    Have a nice Sunday !
    Anna

    ReplyDelete
  5. Wow, beautiful, your blog is wonderful. Congratulations.
    I´m your new follower.
    This is my blog: http://redecoratelg.blogspot.com.es/2014/09/8-internacional-linky-party-autumnfest.html
    I have open a linky party international for blogs. See you and kisses.
    http://redecoratelg.blogspot.com.es/

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...